Fotografia Podwodna, Maciej Tomaszewski
Instruktor fotografii podwodnej CMAS PF2 oraz SSI.
Uczestnik licznych wystaw i konkursów fotograficznych. Współpracuje stale z pismami nurkowymi, turystycznymi i portalami internetowymi w Polsce, Niemczech i Danii.
Kurs fotografii podwodnej PF1 KDP CMAS (lub ekwiwalent w systemie SSI). Warsztaty prowadzi Maciej Tomaszewski. Zajęcia prowadzone są w małych 6-8 osobowych grupach. Warsztaty obejmują 4 trzygodzinne spotkania.
Jesteśmy autoryzowanym przedstawicielem największych producentów sprzętu dedykowanego do cyfrowej i analogowej fotografii oraz filmu podwodnego.
  • KURSY I WARSZTATY Kurs fotografii podwodnej PF1 KDP CMAS (lub ekwiwalent w systemie SSI) oraz warsztaty fotografii podwodnej.
  • SPRZĘT FOTOGRAFICZNY Oferujemy specjalistyczny sprzęt do profesjionalnej fotografii podwodnej największych producentów.
  • O AUTORZE Instruktor fotografii podwodnej CMAS PF2 oraz SSI. Uczestnik licznych wystaw i konkursów fotograficznych.

Sprzęt do fotografii podwodnej


 

Wstęp do fotografii podwodnej

Wiosenne i letnie wędrówki z aparatem często prowadzą fotografów przyrody nad wodę. Fotografujemy ptaki, czasem „polujemy” na dobre ujęcia piżmaka czy bobra. Wielu z nas zastanawia się, czy i w jaki sposób można by fotografować mało dostępny   podwodny świat.

Najciekawsze polskie rewiry dla podwodnego fotografa znajdują się w pasie Północnej Polski. Godne polecenia są jeziora Suwalszczyzny, Warmii  i Mazur, Kaszub i Kociewia oraz Pomorza Zachodniego. Nie można u nas liczyć na jakieś niebotyczne przejrzystości wody, ale znaleźć można miejsca warte dobrych ujęć. 

Jak zacząć? 


Oczywiście, pierwszym warunkiem jest posiadana umiejętność pływania uzupełniona o kurs nurkowy, który można zaliczyć na stopień podstawowy w jednym z wielu ośrodków szkoleniowych w kraju. Szkolenia nurkowe oraz przyznawanie stopni świadczących o nabytych umiejętnościach prowadzone jest przez różne organizacje nurkowe  - najpopularniejsze systemy to CMAS (reprezentowana w Polsce przez Komisję Działalności Podwodnej PTTK -www.kdp-pttk.pl), PADI (www.padi.pl) oraz szkolenia prowadzone w systemie SSI. Koszty kursu oscylują w granicach 900 – 1200 zł. Szkolenie podstawowe można zaliczyć w ciągu przedłużonego weekendu. Oferta jest bardzo bogata i warto poszukać najbliższej szkółki nurkowej na stronach internetowych. 

Można (i warto) inwestować we własny sprzęt lub posiłkować się wypożyczalniami. Polecam pierwszą formę -są to wydatki w początkowej fazie rzędu około 3000 zł, ale sprzęt kupuje się na lata, wystarczy tylko o niego odpowiednio zadbać.

Jak mówi maksyma – trening czyni mistrzem,  sprawdza się to także tutaj. Kurs kilkudniowy uczy nas zachowania pod wodą i radzenia sobie w trudnych sytuacjach, a doświadczenie zdobyte w czasie kolejnych nurkowań będzie można wykorzystać w dalszej pracy z aparatem lub kamerą.

Dobór sprzętu do fotografii podwodnej



Osoby przychodzące na specjalistyczne kursy fotografii podwodnej często zadają pytanie : W  jakim kierunku iść? Jaki sprzęt kupić? Czy wydawać pieniądze na lustrzanki i obudowy, czy kupić aparat kompaktowy? Jak wszędzie - nie ma idealnego złotego środka.

Jeśli posiadamy aparat do fotografowania na powierzchni i chcielibyśmy zabrać go pod wodę, to można inwestować w obudowy. Producentów takiego sprzętu jest kilku, najbardziej zaawansowane produkty dostarcza austriacki Subal, niemiecki Sealux czy amerykański Ikelite. Są to obudowy sztywne wykonane z aluminium lub stopów bądź poliwęglanu. Zaletą obudów sztywnych jest pełna ochrona sprzętu, dobór odpowiedniego portu do obiektywu aparatu oraz ergonomia pracy pod wodą.

Nie polecam obudów miękkich, typu wodoszczelne worki wyposażone w rękawice do obsługi przycisków funkcyjnych. Problemy zaczynają się pojawiać na większej głębokości. Często nie ma szans na obsługę pokręteł aparatu, rękawica się zakleszcza się,  uniemożliwiając dostęp do manipulatorów. No i problem podstawowy takiego rozwiązania – bycie skazanym na jeden typ obiektywu. Nie warto wybierać tej drogi. 

Pozostajemy więc przy obudowie sztywnej. Wyboru dokonujemy pomiędzy poliwęglanowymi i aluminiowymi. Nie ukrywam, iż jestem za obudową aluminiową. Wydawać by się mogło, iż ta wykonana z poliwęglanu będzie lżejsza. Nic bardziej mylnego!  Jest ona zwykle cięższa o  około 0,5 kg od jej odpowiednika z aluminium lub stopu. To dodatkowy bagaż wpływający na pływalność pod wodą oraz ergonomię pracy. Obudowy te maja jeszcze jedną wadę - posiadają dodatkowy fartuch, uniemożliwiający postawienie. Odłożenie sprzętu polega więc na położeniu zestawu na plecach, a nie jest to bezpieczne rozwiązanie. 

obudowa sztywna  z portem płaskim firmy Subal do lustrzanki

Do obudów sztywnych produkowane są odpowiednie porty obiektywowe. Do szkieł szerokich wykonane w postaci kopuły, zaś do obiektywów o dłuższej ogniskowej i macro – porty z płaskimi szybami. Tu także jest duża różnorodność i również warto zastanowić się nad wyborem.  Tanie porty wykonane są z reguły z tworzyw sztucznych. Porty droższe, to produkty w pełni odwzorowujące parametry optyki, gdyż do ich produkcji zastosowano wysokiej jakości szkła optyczne.

Obudowy sztywne, poza zaletami, maja dwie wady – to ich cena oraz możliwość zastosowania wyłącznie do konkretnego modelu aparatu (nie ma bowiem obudów uniwersalnych, tak jak to ma miejsce np. przy sprzęcie do wideofilmowania).  Producenci w nowych korpusach aparatów wprowadzają zazwyczaj zmiany w konstrukcji, które niestety pociągają za sobą różnice także w samej obudowie. 

Ważną zaletą lustrzanek i obudów sztywnych jest możliwość współpracy z zewnętrznymi lampami błyskowymi, które połączone są z aparatem za pomocą kabli i specjalizowanych gniazd synchronizacyjnych. Wszystko pięknie, ale ta cena…. Niestety, obudowy do lustrzanek potrafią kosztować od 6000 zł w górę. Ceny portów kształtują się w granicach od 700 zł (dla portu płaskiego) do nawet 4000 zł w przypadku portu kopułowego. Zatem inwestujemy naprawdę spore fundusze. Przed zakupem warto dokładnie zapoznać się z dostępną ofertą 



Obudowa do aparatu kompaktowego


Zwolennicy kompaktów maja zdecydowanie łatwiejsze zadanie. Obudowy dedykowane do aparatów amatorskich są z reguły wykonane wyłącznie z przezroczystego poliwęglanu. Nie mają wymiennych portów ze względu na zmienną ogniskową obiektywów na stałe wbudowanych w aparat. 

Ale coś za coś. Sprzęt zamknięty w tego typu obudowie, (poza oczywiście ograniczonymi możliwościami technicznymi),  przy dużych różnicach temperatur ma podatność na „pocenie się”, co jest szczególnie zauważalne na porcie obiektywowym. Zaparowana szyba uniemożliwia wykonywanie zdjęć. Jak sobie z tym radzić? Nie należy dopuszczać do nadmiernego nagrzewania się zestawu na słońcu, ani zamykać sprzętu w klimatyzowanym pomieszczeniu. Prostą metodą jest zakupienie (lub wyjęcie z opakowań po „chińskich” butach) żelu do pochłaniana wilgoci. Problemy z zaparowywaniem z reguły nie dotykają obudów stopowych bądź aluminiowych ze względu na szybciej postępujące zjawisko konwekcji.

Zaletą kompaktów, jak sam nazwa wskazuje, jest ich wielkość i waga. Wadą - niemożność zastosowania zewnętrznych lamp błyskowych pracujących w systemie TTL. Współpraca polega jedynie na synchronizacji za pomocą kabli światłowodowych, które jednak nie przenoszą żadnych informacji o parametrach ekspozycji.  Ceny obudów do aparatów kompaktowych oscylują w granicach do 2000 zł.

I jeszcze jedna  uwaga na koniec. Jeśli decydujemy się na fotografowanie pod wodą, to przed zakupem aparatu dobrze jest sprawdzić, czy do konkretnego modelu dostępne są obudowy i ... je zakupić. Producenci szybko zmieniają ofertę i może się okazać , że już po roku do danego modelu nowej obudowy nie kupimy.

Z lampą czy bez? A może z filtrem?


lampa błyskowa Subtronic

Zarówno fotografia podwodna, jak i ta „powierzchniowa” rządzą się bardzo podobnymi zasadami. Jedyną, za to bardzo dużą różnicą jest środowisko, w którym robimy zdjęcia. Światło w wodzie poddawane jest załamaniu i częściowemu pochłonięciu, więc jest go dużo mniej niż na powierzchni. Poza tym zanikają nam kolejno poszczególne składowe kolorów. Już na około 3 metrach, w polskich wodach, w widmie brakuje koloru czerwonego i żółtego. Jak sobie z tym radzić? Niektóre kompakty oferują program „underwater”, który opracowany jest dla przejrzystych wód morskich. Co za tym idzie, do tego co zastaniemy w polskim jeziorze ustawienie to ma się niestety jak „pięść do nosa”.

W tym wypadku na myśl przychodzi więc praca z lampą błyskową, która pozwoli na doświetlenie planu i uwypuklenie barw. Ze względu na silne pochłanianie światła zakres pracy lamp jest niewielki i nie przekracza maksymalnie dwóch metrów.

Fora internetowe pełne są „dobrych rad”: niektórzy proponują pracę z dwoma źródłami światła - koniecznie na pełnym automacie i w TTL. Nic bardziej mylnego. TTL  oraz programy automatyczne stworzone zostały do fotografii powierzchniowej i nie mają nic wspólnego z fotografowaniem pod wodą. Stąd często występujące błędy w pracy z lampami błyskowymi, niedoświetlenia czy wręcz zły dobór parametrów. O pracy z dwiema lampami błyskowymi opowiem w dalszej części artykułu.

Kompakty posiadają wbudowane lampy błyskowe. Czy z nich korzystać?  Lampy ustawione są dokładnie w osi obiektywu. Odbite światło trafia dokładnie pod tym samy kątem do obiektywu. Woda nie jest przejrzysta, jest sporo drobin, zawiesiny, od których następuje odbicie światła. Powoduje to efekt „zaśnieżenia” zdjęcia. Niestety fotografowanie przy pomocy wbudowanej lampy musimy sobie odpuścić. Może być nam jedynie potrzebna do wyzwolenia zewnętrznej lampy pracującej na światłowodzie, którego końcówkę montujemy na obudowie lampy wbudowanej. Wiele ujęć wykonywać można na niewielkiej głębokości, gdzie wykorzystujemy światło zastane. Podobnie jak na powierzchni, warto je mieć za plecami, tak by doświetlać obiekt i nie robić zdjęć pod słońce, no chyba, że jest to efekt zamierzony. Praca na głębokości większej niż 5 m w polskich warunkach wymaga doświetlenia obiektu. Niestety światła zastanego mamy niewiele. Polecam pracę z jedną lampą błyskową montowaną na wysięgniku.  Błysk powinien być skierowany pod katem około 45stopni, pozowli nam to ograniczyć do minimum efekt „zaśnieżenia”. Najlepiej sprawdza się półautomatyczny lub ręczny tryb pracy aparatu. Korekcji nastaw lampy dokonujemy pokrętłami regulacji liczby przewodniej w zależności od pomiaru światła dokonanego przez obiektyw.  Lepiej jest lekko niedoświetlić kadr i zapisywać fotografie, w miarę podsianych możliwości, w formacie pliku danych a nie JPG. Łatwej jest nanieść ewentualną korekcję światła. Bardziej zaawansowani fotograficy do fotografii portretowej ryb mogą używać dwóch lamp błyskowych o nastawach wartości liczby przewodniej 2/3 do 1/3. Jeśli nie jesteśmy w posiadaniu lampy błyskowej można posiłkować się stałym źródłem światła, np. latarką nurkową z ciepłym światłem żarowym. To alternatywa, po którą zawsze można sięgnąć.

Skoro nie z lampą, to może chociaż z filtrem? Producenci oferują specjalne filtry łososiowe, która pozwalają na uwydatnienie zanikających barw – czerwonej i żółtej. Mogą być stosowane w ciepłych, przejrzystych wodach. Wykorzystując je w naszych warunkach będziemy rozczarowani efektem ich pracy. Częsty błąd, to jednoczesne wykorzystywanie filtra i lampy błyskowej. Barwy są wówczas mocno przejaskrawione, a kolor czerwony przechodzi w róż. 

Jak poprawnie fotografować pod wodą?

Dokonaliśmy wyboru sprzętu, pora więc rozpocząć fotografowanie. Środowisko wodne jest inne niż to, które znamy z naszego otoczenia. Wspomniane już zjawiska absorpcji i załamania światła mają ogromne znaczenie podczas wykonywania podwodnych ujęć. Wszystko co widzimy to obraz pozorny, obiekty widziane w wodzie są większe o ok. 25% i zdają się być bliżej niż są w rzeczywistości. Popularna „taaaaaaka ryba” jest niestety mniejsza niż nam się wydaje. Wszystkiemu winna fizyka i wspomniany kąt załamania światła.

Jakie ustawienia aparatu stosować? Na co ustawić ostrość? Czy pracować w automacie? Pytań szczegółowych jest wiele. Przede wszystkim musimy zawsze pamiętać o podstawowych regułach. Widziany przez nas obraz jest pod wodą obrazem pozornym, w związku z tym, aparat oraz światło lampy ustawiamy zwykle „lekko” poza widziany obiekt. Wtedy będziemy mieli pewność, iż znajdzie się on w tym miejscu kadru, w którym znaleźć się powinien i że zostanie odpowiednio oświetlony.

Wynika to z fizyki i kąta załamania, gdyż obraz pozorny powstaje bliżej niż jest w rzeczywistości, więc, lamy należy ustawiać za obrazem pozornym,

Fotografując pod wodą w polskich warunkach napotykamy na problem pracy autofokusa. Zbyt małe kontrasty spowalniają lub często uniemożliwiają jego poprawne funkcjonowanie. Jak sobie z tym radzić? Należy wybrać w kadrze  najbardziej kontrastowy punkt, np. oko ryby i na nie ustawiać ostrość. Jak już wspomniałem praca w pełnym automacie i pomiarach wykonywanych w TTL niestety się nie sprawdza. Wybierzmy tryb półautomatyczny lub ręczny doboru parametrów ekspozycyjnych. Wówczas będziemy mieli pewność poprawności wykonania zdjęcia i zastosowanej korekty. Wyciągajmy wnioski z otrzymanych efektów. Wybierajmy plany lepiej oświetlone światłem zastanym. Lampy mają nam pozwolić uwypuklić barwy, doświetlić dany przedmiot.

Jeśli fotografujemy duże, oddalone od nas przedmioty to nie mamy szans na pełne ich oświetlenie. Zakres pracy błysku to 2 metry - o tym musimy pamiętać. W takich wypadkach albo fotografujemy z zastanym oświetleniem, albo robimy pod słońce  - wtedy wyłącznie kontury przedmiotu. Dotyczy to przede wszystkim fotografowania wraków. Praca z dwiema lampami błyskowymi sprawdza się przy portretach ryb. Nie mogą one być ustawione w tych samych parametrach liczby przewodniej, gdyż zdjęcie będzie prześwietlone. Dobra zasada, to tzw. 2/3 do 1/3, czyli dobór liczby przewodniej na każdej z lamp z osobna.

Pracujmy także czułością matrycy. Jej wartość zwiększamy  maksymalnie do 800 ISO. Dlaczego nie więcej? Problemem stają się drobiny zawiesiny, które przy wyższych wartościach widoczne będą na ujęciu w postaci zaśnieżenia obrazu.

Poza samą kwestią sprzętu pamiętajmy o doborze odpowiednich akumulatorów i szybkich kart. Polskie wody są zimne; termoklina, poniżej której woda osiąga z reguły 4-6 stopni znajduje się często już na głębokości 8-10 metrów poniżej lustra. Akumulatory i karty pamięci, który nie znoszą niskich temperatur mogą zniweczyć nasze działania i zakończyć nurkowanie szybciej, niż zapasy posiadanego powietrza w butli.

Praca z aparatem pod wodą jest trudniejsza, m.in ze względu na brak stabilności. Dno jest często muliste, aparat trzymamy wyłącznie w rękach, płynąc w toni lub „wisząc” nad obiektem. To wymaga opływania i opanowania techniki. Przed zabraniem sprzętu pod wodę musimy dobrze  go opanować na powierzchni, będzie nam potem dużo prościej.

Nurkowanie i fotografowanie pod wodą jest jednak naprawdę pasjonujące i może stać się naszym kolejnym hobby. Żerujący szczupak, pływające w trzcinach płochliwe liny, miętusy wylegujące się na półkach podwodnej ściany, czy narybek pędzący pomiędzy konarami drzew są wdzięcznymi obiektami podwodnej fotografii przyrodniczej. Polecam również nurkowania nocne. Wtedy życie nabiera innego formatu, ryby są spokojniejsze, a na żer wybierają się węgorze.

 

©Maciej Tomaszewski

Autor jest instruktorem fotografii podwodnej CMAS PF2 i SSI, organizatorem kursów fotografowania pod wodą.  Szczegółowe informacje na ten temat znajdują się na stronie www.fotografiapodwodna.com.pl.

 

 

 

 

Nowe terminy kursów w 2012 roku Witam,w zakładce kursy i warsztaty znajdują się aktualne terminy i miejsca szkoleń fotografii podwodnej.W tym roku nowością jest rozpoczęcie współpracy z bazą Centrum Nurkowego Seaway w Swornychgaciach w Borach TucholskichZajęcia prowadzone są w systemie KDP-CMASTerminy kursów i więcej informacji
Fotografia podwodna

© COPYRIGHT 2010. SUB-AQUA
Tworzenie stron WWW